czwartek, 1 grudnia 2011

Anglosaska lira

Tym razem chciałbym zaprezentować różny materiał filmowy przedstawiający lirę anglosaską, lub germańską. Nazwy te odnoszą się do miejsc gdzie egzemplarze, lub fragmenty instrumentów zostały znalezione. Najbardziej znanym przykładem takiej liry jest lira z pochówku łodziowego w Sutton Hoo na wybrzeżu wschodniej Anglii (Essex). Lira, której pozostał jedynie fragment, była częścią wyposażenia bogatego pochówku anglosaskiego z VII wieku. Informacje na temat tego znaleziska można odszukać na stronie The Sutton Hoo Society. Informacje na temat instrumentu można znaleźć również na stronie rekonstruktora - lutnika Anglo Saxon Lyres (lira z Sutton Hoo). Podobne instrumenty znaleziono również w Trossingen na południu współczesnych Niemiec (zob. lira z Trossingen) i w Kolonii. Lirę podobnego typu można też znaleźć w ikonografii wczesnośredniowiecznej. Przykładem niech tutaj będzie ilustracja z XI wieku przedstawiająca biblijnego Dawida dzierżącego lirę (na podstawie ilustracji z książki Muzyka w miniaturze polskiej Zofii Rozanow):


Przykładowo przedstawię również zdjęcie znaleziska z Trossingen:


I rekonstrukcję egzemplarza z Sutton Hoo:



Przykłady użycia tego instrumentu, różnych sposobów gry na nim i jego brzmienia pokazują kolejne filmy:









czwartek, 17 listopada 2011

Wczesnośredniowieczne aerofony

Kontynuując podróż po wczesnośredniowiecznym instrumentarium chciałbym przedstawić tym razem parę aerofonów czyli instrumentów dętych. Instrumenty te należą chyba do najbardziej powszechnych jeżeli chodzi o występowanie w różnych kulturach i czasach historycznych. Najprostsze aerofony bodaj wszędzie mają zbliżony kształt i budowę. Wiele z instrumentów - prawdopodobnie - dotrwało do naszych czasów prawie w niezmienionym kształcie poprzez zabytki etnografii. W Polsce najprostsze aerofony występujące tu od wczesnego średniowiecza noszą nazwę gwizdka czy piszczałki. Od średniowiecza (co potwierdzają dane ikonograficzne) do czasów współczesnych powszechnie używanym pasterskim instrumentem dętym był róg i trombita (ligawa, czy bazuna). 

Istrumenty muzyczne, Wolin, muzeum; fot. autora.

Ważne informacje na temat tych różnych instrumentów zawarła w swojej książce Arabskie opisanie Słowian. Źródła do dziejów średniowiecznej kultury Urszula Lewicka - Rajewska. Cytuję ze źródła internetowego, którego adresu niestety nie udało mi się na nowo odszukać:

"Ibn Rosteh pisze: >posiadają oni różnego rodzaju instrumenty muzyczne: lutnie, tambury i instrumenty dęte, a długość ich dętego instrumentu wynosi dwa łokcie. Na ich lutni jest osiem strun<. W analogicznym wyjątku z Hudūd al.-ālam czytamy: >Posiadają oni instrumenty strunowe nieznane w krajach Islamu, na których grają<. Al. Marwazī podaje: >Mają różne rodzaje instrumentów dętych, wśród nich jeden długi na dwa łokcie. Ich lutnia jest płaska i ma osiem strun, ale nie ma „główki” (ang. „peg-box”) (banğak, banğāk, bunğuq) podczas gdy jej kołki (malwā, l.mn. malāwī) są poziome<. W przekładzie al.-Bakrī’ego (przy czym ustęp ten pochodzi z Relacji anonimowej) fragment ten brzmi następująco: >[Słowianie] mają różne gatunki instrumentów strunowych i dętych. Mają instrument dęty, którego długość wynosi więcej niż dwa łokcie, i inny instrument strunowy, na którym jest osiem strun; jego spód jest spłaszczony, a nie wypukły< (...)

Przyjrzyjmy się teraz słowiańskim instrumentom dętym, czyli aerofonom. Arabskie źródła nadają im nazwę mizmār, l.mn. mazāmīr- tak u Ibn Rosteha, al. Bakrī’ego il –Marwazī’ego. Instrument ten był w użyciu już w epoce przedislamskiej w al.-Hiğāz i służył obok najbardziej popularnej lutni, bębna i tamburynu, do akompaniowania recytacji poezji. Termin mizmār oznaczał w zasadzie trzcinowa fujarkę czy piszczałkę, używany był jednak niekiedy na określenie każdego drewnianego instrumentu aerofonicznego.
Tak więc można sądzić, że opisany przez autora Relacji anonimowej instrument dęty, był jakimś rodzajem drewnianej fujarki o dość znacznej długości, bo jak dość zgodnie podają przekazy Relacji, długim aż na dwa łokcie. K. Moszyński, przy próbie identyfikacji tego narzędzia muzycznego rozważa dwie możliwości. Początkowo, kierując się tłumaczeniem u L. Niederlego słowa  mizmār przez „piszczałki”, sądzi, że mógł to być całkowicie otwarty, pozbawiony wtyczki i wykroju przyustnego flet, charakteryzujący się właśnie 70-centymetrową, a nawet większa długością. W dalszym jednak ciągu dochodzi do wniosku, że jeżeli mizmār można przełożyć bardziej ogólnie na „drewniany instrument dęty”, to wówczas mogłaby to być również ligawka, rodzaj długiej drewnianej trąby, prostej lub fantazyjnie wygiętej, o długości kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów. Trąby takie znane były na obszarach prawie całej Słowiańszczyzny (za wyjątkiem Skandynawii, Szkocji, w Pirenejach, Alpach etc.)."

Kościany flet - Sigtuna, Szwecja.


Podane przez autorkę fragmenty przekazów arabskich odnoszą się do różnych instrumentów aerofonicznych. Innym wymienianym tam instrumentem jest instrument szarpany, strunowy, który najpewniej można identyfikować z gęślami

Fletnia Pana .


Innym aerofonem, znanym z terenów Skandynawii i Wielkiej Brytanii (York), jest fletnia pana (pewnie można by wiązać użycie tego instrumentów z kulturą Wikingów). Grę na tym instrumencie prezentuje pierwszy z filmów umieszczonych niżej.


Gra na rogach (1):


 (2):


Gra na kościanej piszczałce:


czwartek, 10 listopada 2011

Muzyka wczesnośredniowieczna

Korzystając z zakończenia sezonu związanego z wyjazdami i imprezami plenerowymi, które są najczęściej pretekstem do pokazywania przez nas różnych opowieści, postanowiłem trochę napisać o instrumentach muzycznych. Chodzi tu oczywiście o instrumenty średniowieczne, a zwłaszcza te, które można jakoś powiązać z wczesnym średniowieczem. Wydaje mi się, że ważne jest to z dwóch powodów. Pierwszy odnosi się do praktyk muzycznych w ramach tzw. ruchu rekonstrukcji historycznej. Słuchając większości zespołów muzycznych, które nawiązują do średniowiecza, wczesnego średniowiecza, stwierdzić z żalem trzeba, że większość używanych przez nich instrumentów jest całkowicie anachroniczna! Świetnym przykładem jest tu użycie liry korbowej. Używane egzemplarze najczęściej nawiązują konstrukcją do egzemplarzy z XIX wieku! Pierwsze instrumenty będące prekursorem dzisiejszej liry korbowej pojawiły się w Europie prawdopodobnie ok XI wieku; było to tak zwane organistrum i używane było w chrześcijańskiej muzyce sakralnej. Uważam więc, że warto poszerzyć wiedzę dotyczącą instrumentów z tego okresu.

Organistrum, Santiago de Compostela, ok XII wieku.


Drugim powodem, dla którego chciałem zaprezentować tu wczesnośredniowieczne instrumentarium, jest ambicja związana z praktyką Teatru Skomorochy. W idei powstania i funkcjonowania teatru jest nie tylko oddanie opowieści nawiązujących fabułą do średniowiecza, ale również formą - na ile to oczywiście możliwe! Dlatego też ważne jest użycie w przedstawieniach teatralnych akompaniamentu muzycznego wykonywanego na instrumentach zbliżonych do tych, które używane były we wczesnym średniowieczu. 

Jednym z instrumentów, który był używany w przedstawieniach Skomorochów, jest lira smyczkowa. Uważa się, że smyczek pojawił się w użyciu na Bliskim Wschodzie ok 800 r n.e. (wg Jereme'go Montagu). Najwcześniejsze wyobrażenie instrumentu smyczkowego w Europie - fideli  pochodzi prawdopodobnie z ok 925 roku. W tym sensie można założyć, że instrumenty w typie liry smyczkowej pojawiają się w Europie ok X wieku. Współczesnymi pozostałościami etnograficznymi po tych instrumentach są: fińskie Jouhikko i  walijski instrument Crwth

Przedstawiam zatem materiał filmowy zrealizowany przez brytyjskiego rekonstruktora, który opisuje krótko wykonane przez siebie instrumenty i sposób gry na nich -


Jouhikko:

Shetland Gue:


I jeszcze raz Jouhikko - szwedzki utwór ludowy w wykonaniu innego instrumentalisty:


I ciekawy fragment muzyki wykonywanej na organistrum:






czwartek, 6 października 2011

Legenda o Smoku Wawelskim

Tym razem o czerwcowym przedstawieniu pokazanym w Bielsku. Występ opowiada legendę krakowską o księciu Kraku, o dwóch jego synach i Smoku Wawelskim. Na temat małopolskich opowieści dynastycznych pisałem szerzej na łamach Zalmoxisa w rozdziale Krak i Wiślanie

Tutaj historia została opowiedziana z przymrużeniem oka. Poniżej prezentuję film z przedstawienia, które odbyło się 19 czerwca 2011 na bielskim rynku. Ze względu na jakość aparatury rejestrującej film jest podzielony na dwie nierówne części, a kilkudziesięciu sekundowa przerwa między nimi, niestety nie została nagrana. Aktorzy: grupa rekonstrukcji historycznej "KRAK"; scenariusz i reżyseria: Będo.

Baśń o Smoku Wawelskim:


Część 1 



Część 2





Jeżeli chciałbyś się skontaktować z twórcami teatru, zorganizować występ, pisz na adres:

skomorochy.teatr@gmail.com


środa, 5 października 2011

Słowo o wyprawie Igora - film

We wcześniejszym wpisie (Słowo o wyprawie Igora) wspomniałem o wykonaniu przedstawienia Słowo o wyprawie Igora na festiwalu w Trzcinicy w czerwcu tego roku. Obecnie wreszcie prezentuję materiał z tego przedstawienia. O pomyśle takiej prezentacji utworu pisałem wcześniej we wpisie na łamach Zalmoxisa - również zapraszam do lektury (zob. Słowo o wyprawie Igora)!



środa, 28 września 2011

Drzewo sięgające nieba - raz jeszcze

W poście Drzewo sięgające nieba pisałem, że nasze przedstawienie o losie węgierskiego bohatera Janczi Kovacsa pokazaliśmy dwukrotnie. Nagranie przedstawienia z festiwalu wolińskiego dołączone zostało do wpisu Janczi Kovacs. Tym razem prezentuję wersję przedstawienia z wrześniowej imprezy w Trzcinicy. Występ nagrał Sebastian Habel, któremu za to nagranie jestem niezmiernie wdzięczny.

Drzewo sięgające nieba (Trzcinica, wrzesień 2011):

Część 1

Część 2

Część 3

poniedziałek, 26 września 2011

Kyl - kobyz i szamanizm

Ostatnie dwa wpisy dotyczyły przedstawienia opartego na opowieści o drzewie życia - arbor mundi. Motyw ten - choć uniwersalny w religii - jest szczególnie znaczący w kulturach, w których światopoglądzie dominuje kompleks wierzeń szamańskich. Dlatego też nasze przedstawienie o węgierskim bohaterze - Janczi Kovacsu, odnosiło się do szamańskich obrzędów.

Tym razem, na zasadzie estetycznej ciekawostki, próba muzyki stepowej. Raushan Orazbaeva gra na instrumencie khyl - kobyz, którego korzenie sięgają głęboko w średniowiecze. Być może podobne instrumenty dały początek rebabowi, rebekowi, czy lirze bizantyjskiej. Niegdyś na instrumencie tym akompaniowano szamanom w ich obrzędach.




Postać grająca na lirze tzw. bizantyjskiej, ok X w.

sobota, 17 września 2011

Janczi Kovács

W poprzednim wpisie, krótko przedstawiłem historię o Janczi Kovacsu, którą pokazaliśmy w tym roku na festiwalu wolińskim, oraz na imprezie w Trzcinicy. Tym razem zapraszam do obejrzenia samego przedstawienia. Opowieść nagrana została na Festiwalu Słowian i Wikingów w skansenie wolińskim. Materiał filmowy pochodzi od Jerzego Cieplińskiego. 

Baśń o Drzewie sięgającym nieba:



środa, 14 września 2011

Drzewo sięgające nieba


Ostatni nasz projekt teatralny dotyczył historii Janczi Kovacsa i drzewa sięgającego nieba. Historia o Janczim jest próbą opowiedzenia starej węgierskiej legendy o drzewie życia. Janczi poszukując owocu zapewniającego nieśmiertelność przechodzi liczne próby. Spotyka na swojej drodze złe demony, ale też pomocnicze zwierzęta. „Przeżywa” też w walce ze smokiem swoją śmierć. Śmierć bohatera jest tu śmiercią inicjacyjną: Janczi umiera, aby odrodzić się na nowo. W ten sposób opowieść węgierska porusza motyw inicjacji młodzieńczej charakterystyczny dla wielu baśni europejskich. Motyw drzewa życia i szczegóły inicjacji wiążą jednak historię Jancziego z opowieściami o inicjacji szamana, który zarówno podczas leczniczego kamłania, jak i nabywania mocy szamańskich, podróżuje wzdłuż drzewa życia, osi świata. W tym sensie opowieść o drzewie sięgającym nieba odwołuje się do starej pogańskiej, szamańskiej tradycji Węgrów. Przedstawiana przez nas opowieść jest adaptacją baśni ułożonej na podstawie ludowych przekazów przez Wiesława Batora. Jej tekst i krytyczne opracowanie religioznawcze można znaleźć w publikacji Drzewo sięgające nieba (W. A. Bator, 1996, NOMOS).

Janczi walczy ze smokiem, Wolin 2011; fot. M Skubisz.

Nasze przedstawienie pokazane zostało dwukrotnie. Pierwszy raz na tegorocznym sierpniowym Festiwalu Słowian i Wikingów odbywającym się w skansenie na Wolinie. Drugi raz pokazaliśmy opowieść o Janczim podczas imprezy zorganizowanej przez muzeum Karpacka Troja w Trzcinicy na początku września.



Inicjacja szamańska Jancziego; Wolin 2011, fot. M Skubisz.

Muzycy, zdjęcie z portalu Jaslo4u.pl:



wtorek, 2 sierpnia 2011

Gardzienice

Tym razem wpis jest zaproszeniem do zapoznania się z twórczością Ośrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice. Działalność OPT, jest w pewnym sensie dla Skomorochów źródłem inspiracji. Przede wszystkim jednak Gardzienice, to niedościgniony ideał!

Film z cyklu Antropologia teatru:
Cześć 1


Część 2

Część 3


Fragment Ifigenii 


czwartek, 21 lipca 2011

Ilja z Muromia

Wielkimi krokami zbliża się festiwal odtwórczy w skansenie na Wolinie. Jest to okazją do przypomnienia sobie naszego przedstawienia z poprzedniego festiwalu, z roku 2010. Była to opowieść o bohaterze ruskich bylin - Ilji Muromcu. Prezentowany tu materiał filmowy nagrany został przez Jerzego Cieplińskiego (nie jest to oczywiście profesjonalny zapis, powstał raczej przypadkiem!). Niestety warunki nie sprzyjały filmowaniu. Pomimo to można prześledzić całą historię. Zapraszam jednocześnie do lektury tekstu Pani Honoraty Nogieć Bogatyri.
Część 1

Część 2:
Część 3:
Część 4:
Część 5:
Część 6:


niedziela, 3 lipca 2011

Słowo o wyprawie Igora


Igor Światosławowicz, fot. Piotr Korczak


Opisane wcześniej na łamach Zalmoxisa przedstawienie Słowo o wyprawie Igora tym razem zostało wykonane dwukrotnie przy okazji otwarcia skansenu archeologicznego w Trzcinicy (Karpacka Troja). Tym razem gościnnie akompaniował nam zespół Percival. Prezentowane tutaj zdjęcia zostały wykonane przez Piotra Korczaka i pochodzą z jego fotorelacji umieszczonej na koncie Facebook (każdy użytkownik Facebooka może tam zdjęcia te obejrzeć).

Połowczyn - klęska Rusinów, fot. Piotr Korczak


Żałobnice, fot. Piotr Korczak

piątek, 10 czerwca 2011

Instrumentarium

Przedstawienia teatralne, które dotychczas były realizowane przez grupę, wykonywane były przy akompaniamencie śpiewu, recytacji i/lub muzyki. Najczęstszą formą, jaką przyjmuje nasz występ, jest ukazanie grą aktorską historii, którą opowiada narrator. Czasami jednak razem z narratorem, albo też zamiast niego, aktorzy improwizowali układając na bieżąco - jak wymagała od nich tego sytuacja - wypowiedzi poszczególnych postaci. Niekiedy narracja była śpiewana - jak na porządną epikę przystało! Tak było w przypadku inscenizacji Słowo o wyprawie Igora. Często przedstawieniom towarzyszyła wykonywana na żywo muzyka. Swojego talentu i instrumentów udzielali najczęściej muzycy tworzący obecnie grupę Południca!

Od pewnego czasu sam dysponuję pewnymi instrumentami muzycznymi. Dzięki grze na nich można było zrobić oprawę muzyczną do ostatniego przedstawienia realizowanego przy współudziale grupy Skomorochy. Oto niektóre z nich: lira smyczkowa (autorstwa L. Pelca) i flet pasterski:


Rebab (autorstwa również L. Pelca):



Lira korbowa (autor: L. Pelc):



I parę ilustracji z epoki (Cantigas de Santa Maria, XIII wiek); rebab:


Lira korbowa (symphonia):



niedziela, 8 maja 2011

Pieśń o stworzeniu świata

Pierwszym przedstawieniem teatru, który jeszcze wówczas prześmiewczo i anegdotycznie nazywaliśmy "Ość Zła", było przedstawienie o kosmogonicznej walce dwóch bogów. W walce tej Perun i Wołos stwarzają świat. Pierwszy raz przedstawienie to pokazane zostało na festiwalu odtwórczym na Wolinie w 2003 roku. Później było ono jeszcze wielokrotnie pokazywane przy innych okazjach. Ostatecznie stało się ono również częścią dużego spektaklu pt. Pieśń o bogach prastarych, który został pokazany podczas obchodów krakowskich Wianków w 2010 roku.

Tworzenie świata przez Peruna i Wołosa, Wolin 2003


Opis tego projektu można znaleźć na łamach blogu Zalmoxis. Zapraszam:


Scena pierwsza, bogowie - ptakowie, na Drzewie Kosmicznym, Wolin 2003

wtorek, 19 kwietnia 2011

Teatr Skomorochy

Skomorochy to teatr, a właściwie zdarzenie, zdarzenie teatralne. Teatr ten raczej się zdarza, niż jest. Jego początki sięgają 2003 roku. Wtedy powstało pierwsze przedstawienie Słowiański mit o powstaniu świata. Później były kolejne projekty. Za każdym jednak razem ten teatr się zdarza - czasami w bardzo przygodny i przypadkowy sposób! Dlatego też aktorzy teatru też przydarzają się przygodnie. Wszyscy oni są bowiem amatorami.

Skomorochy, XVI wiek



Skomorochy to muzycy, aktorzy - dla uciechy gawiedzi. Pierwszy raz wspomina ich Powieść minionym lat pod datą 1068 roku. Dziejopis - mnich zapewne - krytykuje ich, razem z trąbami, gęślami i rusaliami, jako dzieło Szatana, które - jako pogańskie - odwodzi od Boga. Ale przecież to nie sprawki szatańskie! To raczej teatr - albo może proto-teatr, jego wczesna forma, pewnie i plebejska i pogańska w charakterze! Skomorochy to zatem aktorzy teatru ludowego.

Skomorochy to teatr, który zajmuje się historiami z przeszłości. Opowiada więc baśnie, kreśli mity i legendy. Bawi i wzrusza zarówno widzów, jak i aktorów. Skomorochy to ludzie, którzy żyją przeszłością, aby ją ożywić dla współczesności!


Teatr Groteska:  Słowo o wyprawie Igora, Kraków 2008
Teatr Groteska:  Słowo o wyprawie Igora, Kraków 2008